Właśnie chciałam zamknąć swoją szafkę szkolną gdy coś lub ktoś przcisnął mnie do niej.
I znowu ten idiota..jak mu tam, Zein..Zayn..jeden chuj.
- Czego? - zapytałam z pogardą patrząc mu w te jego nieziemskie oczy. Ups, sorka. Chciałam powiedzieć nieziemsko okropne paskudne ble fu.
- I ty się jeszcze pytasz czego? Kurwa..rozumiesz ze jeśli ja coś mówię inaczej to tak ma być a ty to kurwa potwierdzasz?! - Syknął mi wprost do ucha.
- Że co? - odepchnęłam go od siebie najsilniej jak mogłam, choć nie powiem..to był odważny krok. - Najpierw udajesz świętego, fajnego..a później odpierdalasz coś takiego? Jesteś tak samo fałszywy i dwulicowy jak cała ta szkoła..żegnam. - Mulata zatkało a ja odeszłam od niego szybkim krokiem.
Gdzie teraz pójść? ah tak..przecież lekcje. Głupia ja. Zerknęłam na plan lekcji..historia. Okej.
O cholera..przecież historię mam z tą blondynką i Zaynem. O nie. Nie nie nie..co wymyślić?
Dzownek. Idę na lekcje. Siadam. Czuje na sobie wzrok całej klasy.
- No proszę..kogo my tu znowu mamy..panna.
- Mój znak zodiaku to wodnik tapeciaro - Warknęłam do blondynki. Doskonale rozumiałam o co jej chodzi ale podenerwować zawsze można.
- Coś Ty powiedziała? - Blondyna wstała.
- To co słyszałaś..- prychnęłam. Co tam że w środku srałam w gacie..nie pozwole siebie tak traktować.
- Powtórzysz? - zapytała podchodząc bliżej a jej mina...ogólnie w tym momencie blondyna wyglądała jak wściekły szympans.
- TA-PE-CIA-RA - wysylabowałam - jeszcze jakieś życzenia? bo wiesz..to nie jest koncert życzeń tak właściwie - zaśmiałam się wrednie.
- Kurwa..pożałujesz!- Krzyknęła płaczliwym tonem pokazując na mnie palcem i wyszła z sali trzaskając głośno drzwiami. W tym momencie wszedł naczyciel i spojrzął za siebie i pokazując na nią zapytał.
- A tej co sie stało?
- Harris jej wygarnęła! - Ktoś krzyknął z środka klasy i nagle wszyscy zaczęli pogwizdywać krzyczeć i bić brawo.
Rozglądałam się po całej klasie nie rozumiejąc o co chodzi, aż w końcu ktos pociagnął mnie w dół bym usiadła..no tak..zapomniałam że siedzę z Zaynem.
- Jesteś niesamowita...i zbyt bardzo odważna..trzeba cie chyba sprostować kotku - szepnął mi do ucha.
- A ciebie moze skrzywić?
- Radzę ci..do mnie się nie popisuj w ten sposób, ośmieszysz się..i źle na tym wyjdziesz. - Dzwonek zadzownił a Zayn wyszedł. To miała być groźba?
* W domu *
Jakoś koło 19..
Leże sobie na łóżku i słucham https://www.youtube.com/watch?v=8VOQqTMKvcM podśpiewujac sobie z zamkniętymi oczami. Nic mnie nie obchodzi..nic a nic...
- Miałaś się przygotować..czemu ty kurwa jesteś taka nieposłuszna? - usłyszałam koło siebie zły głos..dobrze mi znany głos. Każdy wie o kogo chodzi.
- A co ja pies ze mam byc posłuszna? - podniosłam się z łóżka.
- Wiedziałem ze tak będzie, dlatego masz - podał mi torbę z firmy H&M - idź się w to przebierz, żadnego gadania, żadnego słowa pierdolenia..po prostu to zrób..chciaż tyle - rozłożył się na moim łóżku.
Chciałam mu tak nagadać..ale wolę od tego odpocząc. Zaraz by się darł. Wskoczyłam do łazienki i nie patrząc na strój szybko się ubrałam.
Spojrzałam do lustra dokładnie ilustrując ubrania które miałam na sobie. Delikatny makijaż , truskawkowa mgiełka i wychodzę. Wyglądam jak totalna dziwka..
- Wiesz co..nie spodziewałabym się, nie chcę wyglądać jak dziwka - rzuciłam wychodząc z łazienki.
- Wyglądasz zajebiście seksownie, a terasz mordeczka bo idziemy - wyskoczył przez z okno.
- No tak, lepiej wyjść z ryzykiem skręcenia nogi czy ręki..byleby nie iśc schodami. O mój boże .. - westchnęłam sama do siebie.
Wyszłam z domu i zamknęłam za sobą drzwi.
- Gotowa? - spojrzałam na chłopaka który nonszelancko opierał się o ogromny czarny jak sądze drogi motor.
Motor..motor..motor..nie..tylko nie to. Cofnęłam się do tyłu. Chłopak od razu zareagował i nim się zorientowałam trzymał mnie pod swoją ręką.
- Co jest? - zpytał chłodno.
- Ja na to nie wsiąde..co to to nie.. nie Zayn.naprawdę nie wsiąde na to - zaczęłam się jąkać.
- Przestań pierdolić - już chciał mnie posadzić na motor gdy nagle mu wyskoczyłam.
- Powiedziałam nie..
- Czego tak się boisz co? Jeszcze dzisiaj byłaś taka wyszczekana - syknął biorąc mnie za rękę.
- Mam powód..o którym nie chcę rozumieć dlatego proszę cie byś to uszanował i pozwolił mi na to nie wsiadać.. - szepnęłam spuszczając głowę ponieważ czułam już łzy w oczach.
- Kurwa mać...Vanessie - Zmienił ton w łagodny. Co to za nagła zmiana..
- Nie..nie tak, Nessie - pokręciłam głową.
- Vanessie brzmi o wiele lepiej, piekne imie..słuchaj..nie wiem co się wydarzyło takiego że boisz wsiąśc na motor ale mówię ci..nie warto żyć przeszłością. Jeśli miałabyś to robić to ile rzeczy byś teraz nie była w stanie zrobić? Wiele co? Będe ostrożny, obiecuje..
- On tez obiecywał..
- Co?
- Nic.
- To wsiądziesz?
- Zayn..jeden raz..i proszę cię jedźmy wolno.
- Oczywiście - Z jego pomocą wsiadłam na motor i mocno przytuliłam się do jego pleców. Wyjechaliśmy..wiatr we włosach..takie przyjemne powietrze. Jest całkiem dobrze..tyle że Zayn ciągle przyśpiesza jak zauważyłam.
Sztuechnęłam go lekko.
- Zayn, miałeś jechać wolnO!- krzyknęłam mu do ucha .
- Przecież kurwa jedziemy wolno - odkrzyknął.
- No bardzo..zwolnij!
- Nie.
- Zayn..
- Nie. Siedź cicho. - W tym momencie trace do niego zaufanie któe było tak małe ale jednak było. Obiecywał..
Dojechaliśmy pod jakieś tłoczne miejsce. Wszędzie dym, mgła, krzyki,ludzie,kolorowe światła, motory, taśmy, liny, półnagie kobiety..
Czy to..
- Wyścigi...dzisiejsze wyścigi - Zayn zdjął mnie z motoru - Ja jadę a ty razem ze mną.
- Że cooo?
- To. Szykuj się na wygraną skarbie, jeśli jej nie będzie ..obydwoje zginiemy - był poważny, naprawde poważny.
................... ZNowu krótko ale wena..taka jakaś nie taka co powinna. Idę spać. Enojy ...............
Jeśli przeczytałaś/łeś pozostaw po sobie pamiątke.
Pierwsza!!! wg mnie ten rozdzial byl taki spookojny... Taka cisza przed burza xx do nn
OdpowiedzUsuńAnia
<3
OdpowiedzUsuńŁaał . Niesamowity blog czekam na następny rozdział .
UsuńŚwietny blog! <3 Czekam na następny rozdział <3 *.*
OdpowiedzUsuńBoski, czekam na następny. Proszę dodaj go jak najszybciej <3
OdpowiedzUsuń