sobota, 28 czerwca 2014

3.

Właśnie chciałam zamknąć swoją szafkę szkolną gdy coś lub ktoś przcisnął mnie do niej.
I znowu ten idiota..jak mu tam, Zein..Zayn..jeden chuj.
- Czego? - zapytałam z pogardą patrząc mu w te jego nieziemskie oczy. Ups, sorka. Chciałam powiedzieć nieziemsko okropne paskudne ble fu.
- I ty się jeszcze pytasz czego? Kurwa..rozumiesz ze jeśli ja coś mówię inaczej to tak ma być a ty to kurwa potwierdzasz?! - Syknął mi wprost do ucha.
- Że co? - odepchnęłam go od siebie najsilniej jak mogłam, choć nie powiem..to był odważny krok. - Najpierw udajesz świętego, fajnego..a później odpierdalasz coś takiego? Jesteś tak samo fałszywy i dwulicowy jak cała ta szkoła..żegnam. - Mulata zatkało a ja odeszłam od niego szybkim krokiem.
Gdzie teraz pójść? ah tak..przecież lekcje. Głupia ja. Zerknęłam na plan lekcji..historia. Okej.
O cholera..przecież historię mam z tą blondynką i Zaynem. O nie. Nie nie nie..co wymyślić?
Dzownek. Idę na lekcje. Siadam. Czuje na sobie wzrok całej klasy.
- No proszę..kogo my tu znowu mamy..panna.
- Mój znak zodiaku to wodnik tapeciaro - Warknęłam do blondynki. Doskonale rozumiałam o co jej chodzi ale podenerwować zawsze można.
- Coś Ty powiedziała? - Blondyna wstała.
- To co słyszałaś..- prychnęłam. Co tam że w środku srałam w gacie..nie pozwole siebie tak traktować.
- Powtórzysz? - zapytała podchodząc bliżej a jej mina...ogólnie w tym momencie blondyna wyglądała jak wściekły szympans.
- TA-PE-CIA-RA - wysylabowałam - jeszcze jakieś życzenia? bo wiesz..to nie jest koncert życzeń tak właściwie - zaśmiałam się wrednie.
- Kurwa..pożałujesz!- Krzyknęła płaczliwym tonem pokazując na mnie palcem i wyszła z sali trzaskając głośno drzwiami. W tym momencie wszedł naczyciel i spojrzął za siebie i pokazując na nią zapytał.
- A tej co sie stało?
-  Harris jej wygarnęła! - Ktoś krzyknął z środka klasy i nagle wszyscy zaczęli pogwizdywać krzyczeć i bić brawo.
Rozglądałam się po całej klasie nie rozumiejąc o co chodzi, aż w końcu ktos pociagnął mnie w dół bym usiadła..no tak..zapomniałam że siedzę z Zaynem.
- Jesteś niesamowita...i zbyt bardzo odważna..trzeba cie chyba sprostować kotku - szepnął mi do ucha.
- A ciebie moze skrzywić?
- Radzę ci..do mnie się nie popisuj w ten sposób, ośmieszysz się..i źle na tym wyjdziesz. - Dzwonek zadzownił a Zayn wyszedł. To miała być groźba?


* W domu *
Jakoś koło 19..
Leże sobie na łóżku i słucham https://www.youtube.com/watch?v=8VOQqTMKvcM podśpiewujac sobie z zamkniętymi oczami. Nic mnie nie obchodzi..nic a nic...
- Miałaś się przygotować..czemu ty kurwa jesteś taka nieposłuszna? - usłyszałam koło siebie zły głos..dobrze mi znany głos. Każdy wie o kogo chodzi.
- A co ja pies ze mam byc posłuszna? - podniosłam się z łóżka.
- Wiedziałem ze tak będzie, dlatego masz - podał mi torbę z firmy H&M - idź się w to przebierz, żadnego gadania, żadnego słowa pierdolenia..po prostu to zrób..chciaż tyle - rozłożył się na moim łóżku.
Chciałam mu tak nagadać..ale wolę od tego odpocząc. Zaraz by się darł. Wskoczyłam do łazienki i nie patrząc na strój szybko się ubrałam.
Spojrzałam do lustra dokładnie ilustrując ubrania które miałam na sobie. Delikatny makijaż , truskawkowa mgiełka i wychodzę. Wyglądam jak totalna dziwka..
- Wiesz co..nie spodziewałabym się, nie chcę wyglądać jak dziwka - rzuciłam wychodząc z łazienki.
- Wyglądasz zajebiście seksownie, a terasz mordeczka bo idziemy - wyskoczył przez z okno.
- No tak, lepiej wyjść z ryzykiem skręcenia nogi czy ręki..byleby nie iśc schodami. O mój boże .. - westchnęłam sama do siebie.
Wyszłam z domu i zamknęłam za sobą drzwi.
- Gotowa? - spojrzałam na chłopaka który nonszelancko opierał się o ogromny czarny jak sądze drogi motor.
Motor..motor..motor..nie..tylko nie to. Cofnęłam się do tyłu. Chłopak od razu zareagował i nim się zorientowałam trzymał mnie pod swoją ręką.
- Co jest? - zpytał chłodno.
- Ja na to nie wsiąde..co to to nie.. nie Zayn.naprawdę nie wsiąde na to - zaczęłam się jąkać.
- Przestań pierdolić - już chciał mnie posadzić na motor gdy nagle mu wyskoczyłam.
- Powiedziałam nie..
- Czego tak się boisz co? Jeszcze dzisiaj byłaś taka wyszczekana - syknął biorąc mnie za rękę.
- Mam powód..o którym nie chcę rozumieć dlatego proszę cie byś to uszanował i pozwolił mi na to nie wsiadać.. - szepnęłam spuszczając głowę ponieważ czułam już łzy w oczach.
- Kurwa mać...Vanessie - Zmienił ton w łagodny. Co to za nagła zmiana..
- Nie..nie tak, Nessie - pokręciłam głową.
- Vanessie brzmi o wiele lepiej, piekne imie..słuchaj..nie wiem co się wydarzyło takiego że boisz wsiąśc na motor ale mówię ci..nie warto żyć przeszłością. Jeśli miałabyś to robić to ile rzeczy byś teraz nie była w stanie zrobić? Wiele co? Będe ostrożny, obiecuje..
- On tez obiecywał..
- Co?
- Nic.
- To wsiądziesz?
- Zayn..jeden raz..i proszę cię jedźmy wolno.
- Oczywiście - Z jego pomocą wsiadłam na motor i mocno przytuliłam się do jego pleców. Wyjechaliśmy..wiatr we włosach..takie przyjemne powietrze. Jest całkiem dobrze..tyle że Zayn ciągle przyśpiesza jak zauważyłam.
Sztuechnęłam go lekko.
- Zayn, miałeś jechać wolnO!- krzyknęłam mu do ucha .
- Przecież kurwa jedziemy wolno - odkrzyknął.
- No bardzo..zwolnij!
- Nie.
- Zayn..
- Nie. Siedź cicho. - W tym momencie trace do niego zaufanie któe było tak małe ale jednak było. Obiecywał..

Dojechaliśmy pod jakieś tłoczne miejsce. Wszędzie dym, mgła, krzyki,ludzie,kolorowe światła, motory, taśmy, liny, półnagie kobiety..
Czy to..
- Wyścigi...dzisiejsze wyścigi - Zayn zdjął mnie z motoru - Ja jadę a ty razem ze mną.
- Że cooo?
- To. Szykuj się na wygraną skarbie, jeśli jej nie będzie  ..obydwoje zginiemy - był poważny, naprawde poważny.


................... ZNowu krótko ale wena..taka jakaś nie taka co powinna. Idę spać. Enojy ...............

                                      Jeśli przeczytałaś/łeś pozostaw po sobie pamiątke.

sobota, 21 czerwca 2014

2. Czemu ja?

Budzę  się sama z siebie. Dziwne. Zawsze to Brian musi dzwonić by mnie obudzić. Zerkam na godzinę, 6:50..uff..spokojnie zdąże wszystko ogarnąć.
Wyszłam spod kołdry i oczywiście poleciałam wziąć orzeźwiający prysznic. Wybrałam ciuchy w które się przebrałam. Codzienny makijaż, podkręcone końcówki i zeszłam na dół by zjeść śniadanie.
- Cześć..- powiedziałam do mamy.
- A cześć cześć..słuchaj dziś od 15 nie bedzie mnie do jutra wieczór, także masz tu 3 stówki i rób co chcesz - matka wręczyła mi pieniądze i zabierajac torebke wyszła.
No super. Teraz zaczynają się znowu samotne dni spędzone przed telewizorem.
Zjadłam śniadanie i wyszłam do szkoły. Zdecydowałam się iść wolniej..bo po co tak pędzić. Przecież jest dopiero..zajrzałam do kieszeni w poszukiwaniu telefonu. W drugiej nie ma, w tej też nie ma.. w torbie nie ma..jezu..zawracam. Pobiegłam szybko do domu i gdy chciałam chwycić telefon z półki..okazało się że go tam nie ma. Tylko jakim cudem? Leżał tam cały czas..ani razu go nie ruszałam.
- Kurwa..- przeklnęłam pod nosem szybko zatykając sobie usta ręką. Boże co ja gadam..przecież ja nie przeklinam.
Usłyszałam cichy chichot .
- Myślałem ze takie dziewczyny jak ty nie wyrażają się w tak brzydki sposób - Na schodach siedział Zayn z moją zgubą w ręku. Cwaniacko się uśmiechając.
- Takie to znaczy jakie? I co ty w ogóle robisz w moim pokoju z moim telefonem w ręku? - Założyłam ręce na biodra.
- Aktualnie siedzę.
- Przezabawne, dawaj mi go i wyjdź stąd. - Wystawiłam do niego rękę by oddał mi moją rzecz.
- Ani mi się śni księżniczko, i radzę Ci.. nie mów do mnie takim tonem - Jego głos z rozbawionego zmienił się na poważny. Co za dziwny koleś..
- Jestem w swoim domu i będę w nim mówiła jak chcę..pełna swoboda. Oddasz mi go czy nie? - Sama nie wiedziałam skąd u mnie taki nagły przypływ odwagi. Nigdy wcześniej nie wyrażałam się tak..odważnie do chłopców, no.prócz Briana oczywiście.
- A co będe z tego miał? - Mulat podniósł się podchodząc do mnie bliżej.
- Nic a nic.
- Czyżby? Pamiętaj o tym co mówiłem ci wczoraj wieczorem.
- Oczywiście..oddasz mi go?
- A po co ci on? - prychnął. - Ja ci nie wystarczam?
- Nie bądź śmieszny, po prostu mi go oddaj. Grzecznie cię prosze - westchnęłam cicho. Zdziwiło mnie to że bez gadania oddał mi telefon do ręki.
- Przynajmniej wiem że mamy podobny gust muzyczny. Zbieraj się..jedziesz ze mną. - Wyskoczył przez okno. A ja zbiegłam na dół po schodach zamykając za sobą drzwi.
- Zachowujesz się jak zwierze. - Powiedziałam gdy stałam już przed domem.
- Może to dlatego że nim jestem? - Uniósł jedną brew do góry..zrobił to tak profesjonalnie . Ja tak nie potrafię. Chyba.. może spróbuję. Właśnie usiłowałam zrobić taką minę jak chłopak gdy usłyszałam jego głośny śmiech.
- Co Ty wyprawiasz? - zapytał.
- Nic , jak to jesteś zwierzęciem? - Zmieniłam temat.
- Tak to. Ludzie to też zwierzęta, oj Vanessie..masz tyle lat a tak mało jeszcze wiesz o życiu. - Chwycił moją torbę i przerzucając ją sobie przez ramię wsiadł do auta.
Wsiadłam wraz za nim.
- CO Ty wyprawiasz, oddaj mi torbę. Muszę iść do szkoły - uniosłam głos na co Malik spiął ciało.
- Ścisz się, zamknij drzwi, i siedź naprawdę cicho - syknął. - Myślisz że jestem tak głupi i pozwoliłbym ci iść w taką pogodę do szkoły? Samej?
- O co ci chodzi, przecież jest ciepło i ładnie - zdziwiłam się.
- Tak? spójrz za okno - Odpalił silnik, a ja popatrzałam za okno. Z nieba spadały krople deszczu..co raz szybciej i co raz więcej ich było.
Jak zwykle mu się upiekło.
- Co sobie wszyscy pomyślą gdy nas zobaczą? - zapytałam. Przecież to oczywiste.. będe miała przesrane u jego dziewczyny.
- Wszyscy? Wszyscy dla mnie nic nie znaczą - Z lewej kieszeni kurtki wyjął papierosa po czym go zapalił - chcesz?
- Nie dzięki, nie palę. Mówiąc wszyscy miałam na myśli między innymi twoją dziewczynę ..ona-
- Widzę zę szybko się dowiedziałaś. Aż tak interesujesz się moim życiem miłosnym? - Na jego idealnej twarzy pojawił się idealny uśmiech. Pf, co ja gadam? Co za bzdury..nie ma ideałów.
- Nie to że się im interesuję..po prostu miałam okazję ją poznać a przy okazji dowiedzieć się bym do ciebie się nie zbliżała..także-
- Bzdury.
- Od zawsze masz w zwyczaju przerywać w połowie zdania?
- Nie narzekaj skarbie. Wysiadka. - Wyszliśmy z samochodu mulata. Autko naprawdę niczego sobie. Widać że chłopak nadziany.
Przed szkołą od razu zauważyłam zbliżającą się do nas grupkę. Te dziewczyny..które wypalały mnie wściekłym wzrokiem , oraz chłopcy z tym błyskiem w oku.
- No no, Malik..szybko ją dopadłeś - Chłopak z lokami na głowie zaśmiał się przybijająć piątkę z Zaynem.
- Zayn skarbie, co ona tu robi? - Blondyna na złość podeszła do chłopaka całując go mocno w usta...cóż za pokaz. Odznacza swój teren jak pies.
- Jej matka poprosiła mnie by bezpiecznie dowieść ją do szkoły..wiecie..córeczka mamusi - Mulat wypowiadając ostatnie słowa zrobił cudzysłów rękoma i zaczął się śmiać jak i reszta.
- Że co? Gówno prawda! - Odwróciłam się na pięcie i biegiem wskoczyłam do szkoły. Jak on mógł?! Udawał takiego..normalnego. Co to za bzdury.. które wygadywał. Nie wierzę że dałam się tak łatwo podejść. Teraz będą mnie męczyć.

*****************************************************
Dokończę jutro.

piątek, 20 czerwca 2014

1. Za jakie grzechy..

                                                           *** Vanessie ***

- Nessie szybko ! - Wołała mama z dołu.

- No przecież idę - westchnęłam sama do siebie ostatni raz zerkając na swój pokój. Ostatni ponieważ się wyprowadzam, mama dostała jakąś tam pracę w Bradford. I jak to stwierdziła.." jest tam dużo seksiaków".

Nie chcę opuszczać Londynu..mam tu tyle przykrych i miłych wspomnień. Ogólnie nie jestem zbyt lubiana..mam jedynie kochanego przyjaciela Briana. Tylko on mnie rozumie, tylko on mi pomaga. Zamykając po raz ostatni za sobą drzwi swojego pokoju, zeszłam na dół gdzie jakiś pan wnosił już walizki do taksówki.Zacisnęłam usta w wąską linię stojąc przed domem by się nie rozpłakac.

- Nessie? - Usłyszałam mamę.
- Idę..- Kiwnęłam głową wsiadając do taksówki oraz ścierając jedną łzę z polika. - Mamo..zajedziemy do Briana prawda? - Szepnęłam.
- Kochanie..-westchnęła - śpieszy nam się.
No już już, prędzej jej. Nie mi. Zawsze jest tak samo.
- No chyba Tobie bo na pewno nie mi..- uniosłam głos.
- Nessie - powiedziała stanowczo ma zacna rodzicielka. - Masz 5 minut - taksówka zatrzymała się pod domem mojego przyjaciela.
- Kocham Cię mamuś - wybiegłam.
Stojąc przed drzwiami Briana poprawiałam bluzkę i przetarłam oczy by się nie rozpłakac. Drzwi się otworzyły a w nich stanął Brian .
- Mam nadzieje że to jeszcze nie teraz ? - zapytał z obawą w głosie.
- Teraz Brian, teraz - rzuciłam mu się w ramiona mocno wtulając się w jego ciepły tors. Wdychałam po raz ostatni na jakiś czas jego cudowny zapach.
-Uważaj na siebie maleńka - powiedział gdy oderwaliśmy się od siebie.
- Nie jestem już dzieckiem Brian..-sapnęłam.
- Nie? - zapytał z kpiną w głosie słodko się uśmiechając.
- No ej! - walnęłam go z pięści w ramie ponownie rzucając mu się na szyje. - Będziesz dzwonić do mnie codziennie? - zapytałam.
- Będę.
- Obiecujesz?
- Obiecuje. - Spojrzał na mnie po raz ostatni a ja wsiadłam do auta czując napływające łzy do oczu. Dlaczego to akurat ja musze się wyprowadzać? Tyle wspomnień..

*********

- Nessie cholera, wstawaj - usłyszałam uniesiony głos mej matki.
Niechętnie otworzyłam oczy rozglądając się. Byłam sama w taksówce a drzwi były otwarte, rodzicielka targała walizki z kierowcą do jakiegoś domu. Zaraz..co.już?
- Ideee - westchnęłam ciężko się podnosząc.
- Ile jestem panu winna? - usłyszałam wręcz przesłodzony głos mojej matki. O boże..już się zaczyna.
- No..trasa była dość długa to będzie jakieś 400 zł z przenoszeniem więc.. - kierowca obliczał cenę w notesie.
- Eh.. panie kierowco, sam pan widzi że mam córke na utrzymaniu..nowy dom..swoją drogą musimy niedługo koniecznie umówić się w nim na kawę..- okręcała włosy na palcu przygryzając przy tym wargę. Moja matka była w flircie profesjonalistką, zazdrościłam jej wszystkiego. Wszystkiego. Tego uroku, głosu, wyglądu, odwagi.. Lecz .. zmieniałą facetów jak rękawiczki..to mi nie odpowiadało.
Wzięłam walizkę kierując się do domu z otwartymi na oścież drzwiami. Dom jest przeeeepiękny. Zauważyłam że obok niego jest jeszcze kilka dosyć podobnych domów, oraz przed nim.
Weszłam do środka odkładajac walizkę pod ściane.

Weszłam powoli po białych schodach badając opuzkami palców każdy centymetr barierki. Otworzyłam pierwsze lepsze drzwi a moim oczom ukazał się śliczny  pokój.  Poszłam do góry po schodach by sprawdzić co tam jest.. a tam to.. mam jakby dwa pokoje. Dalej..basen?! Zauważyłam że w każdym domu z jednej strony budynku jest basen tego typu. Biorę ten pokój. Szybko zleciałam na dół i zabrałam walizkę wrzucając ją do pokoju. Zaczęłam wszystkie rzeczy układac co zajęło mi 3 godziny. No nic..idę spać. Tak tak, bez kolacji. Nie potrzebuję dzisiaj jedzenia..przecież i tak jestem psychiczna i głupia. Nie należy mi się.
Nie myśląc już o niczym przebrałam się w piżamę i rzuciłam do łóżka. Szybko zasnęłam..

Obudził mnie dźwięk mojego telefonu z którego leciała piosenka https://www.youtube.com/watch?v=jmU2KEKIjiU Odebrałam telefon nie patrząc na to kto dzwoni.
- Halo? - zapytałam zaspanym głosem.
- No..czyli dobrze przeczuwałem, że jak zwykle księżniczka jeszcze śpi - usłyszałam roześmiany głos Briana. Od razu się ożywiłam i podniosłam do pozycji siedzącej.
- Już się za mną stęskniłeś? - zapytałam uśmiechając się sama do siebie.
- Tęskniłem już wtedy gdy stałas przed moim domem wariatko, dzwonię zeby jak zwykle cię obudzić - zaśmiał się.
- Tak? a która jest godzina?
- Jest 7:45
- CO?! spóźnie się do nowej szkoły, Brian przepraszam cię..zadzwonie później papa całuje - zacmokałam do słuchawki i rozłączyłam się rzucająć telefon na łóżko. Szybko wleciałam do łazienki chwytajac w jedną rękę szczotkę do zębów a w drugą do włosów. W 3 minuty ogarnęłam i zęby i włosy. Zrobiłam makijaż i ubrałam się. Chwyciłam torbę i zbiegłam na dół chwytając w rękę jabłko. Wybiegłam z domu idalnie trafiając na autobus. Co ja robię? Wysiadłam z autobusu i popędziłam w kierunku szkoły, tak znałam drogę poniewaz tydzień przed wyprowadzką ciotka mi ją pokazała. Dotarłam..dotarłam pod szkołę. Łał, ogromna. Pchnęłam drzwi wejściowe i stanęłam jak wryta. Tysiące młodych ludzi gapiących się na mnie, grupki tych popularnych i mniej popolarnych. Szepty krzyki..wszystko na raz. Z transu wyrwał mnie czyjś głos.
- Hej! Ty jesteś ta nowa? - Przede mną stanęła śliczna dziewczyna mniej więcej mojej wysokości o ślicznych długich orzechowych włosach.
- T-tak..nazywam się-
- Vanessie , wiem. Cała szkoła wie. Ja jestem Miranda i będe uczęszczała z tobą na większość lekcji - uśmiechnęła się przyjaźnie.
Chyba..chyba nie będzie tak źle. Ale to dopiero początek.
- Zaprowadzisz mnie do sekretariatu? - zapytałam uśmiechając się delikatnie.
- Jasne! chodź! - uśmiechnęłą się promiennie i złapała moją ręką kierując nas na przód. Przeciskiwałyśmy się przez tłumy ludzi. Masakra. W końcu dotarłyśmy do sekretariatu w którym pachniało kawą i świeżością.
- Ja...
- Tak wiem, jesteś Vanessie. Proszę oto twój plan lekcji, jako pierwsżą lekcje masz chemię w sali numer 33 - kobieta uśmiechnęła się sztucznie podając mi białą kartkę. Skinęłam głową i wyszłam udając się do góry po schodach by odnaleźć salę upadłam. Chciałam podnieść kartkę lecz ktoś mi ją zabrał z przed nosa, podniosłam się. Jakas blondynka z mocnym makijażem czytała mój plan lekcji a 3 dziewczyny obok niej głupkowato się uśmiechały.
- Wygląda na to że będziemy miały raz historię i matme. Radzę Ci uważać nudziaro - pocisnęła mnie z bara. Co za..
- Jeszcze mnie nie poznałas a już oceniasz? Płytko - prychnęłam odchodząc. Blondynka coś do mnie krzyczała ale ja tylko wzruszyłam ramionami i podążałam dalej przed siebie z dumnym uśmiechem.
- Nie wiesz na co właśnie się skazałaś Vanessie..- szepnęła do mnie Miranda.
- Nie rozumiem?
- To była Perrie Edwards.
- I co w związku z tym? - dalej nie rozumiałam.
- Ehh.. to dziewczyna najprzystojniejszego i najbardziej niebezpiecznego kolesia w szkole, to taka szkolna elita gardząca każdym i wszystkim..
- Dalej nie rozumiem?
- Nie boisz się? Teraz się na Ciebie uwzięła.
- Nie. Nie boję się, jestem już do tego trochę przyzwyczajona - uśmiechnęłam się pod nosem po czym weszłam do klasy.
- Dzień dobry - powiedziałam cicho.
- Dzień dobry, ty pewnie jesteś Vanes-
- Tak. - skinęłam głową.
- Słuchajcie wszyscy, to jest od dzisiaj wasza nowa koleżanka.. macie się dogadywac. Vanessie usiądź proszę obok Zayna. - nauczycielka skinęła głową na jakiegoś mulata który od paru minut bezczelnie wpatrywał się w mój tyłek. Tak przynajmniej czułam. Jak kazała tak zrobiłam. Usiadłam obok niego raz zerkając na niego. O cholera, jest strasznie przystojny.
- Zayn - puścił do mnie oczko.
- Słyszałam..- mruknęłam nie patrząc na niego.
- Nie przedstawisz mi się?
- Przecież słyszałeś jak mam na imię..
- Słyszałem, ale chce je usłyszeć jeszcze raz..jest piękne.
- Jest okropne.
- Wcale nie.
- Wcale tak. Możesz się już zamknąć? - zapytałam pierwszy raz patrząc mu w oczy. Ale piękne..czekoladowo-kawowe tęczówki. PIĘKNE.
- COś ty powiedziałą? - syknął zaciskająć pięści z nerwów.
- To co słyszałeś..
Resztę lekcji przemilczeliśmy. Jakąś minutę przed dzwonkiem nauczycielka zabrała głos ponownie.
- Zayn, masz za zadanie oprowadzenie nową koleżankę po szkole..i zabranie jej na sniadanie. Nie przyjmuję wsprzeciwu jak Ty to masz w zwyczaju..
- Jasne..- prychnął pakujac książki.
Dzwonek.
- Chodź - warknął idąc przede mną.
- Nie, popełznę. - odwarknęłan. Dlaczego mam być dla niego miła skoro on taki nie jest.. no..w sumie..z początku był. Po prostu zdenerwowało mnie to że tak natarczywie chce usłyszeć moje imie. Jakby sam nie mógł sobie powiedzieć tego głupiego słowa Vanessie.
- Radzę ci ogarnąć ta piękną dupke za nim ci ją skopie - syknął. Prowadził mnie przez długi korytarz, doszliśmy do ogromnych szklanych drzwi. Stołówka. Od razu w oczy rzuciła mi się ogromna banda ..4 dziewczyny i 4 chłopaków. Popatrzeli na nas zdziwieni ..i z takim jakby błyskiem w oku.
- Idź coś zjeść, jak skończysz będe oprowadzał cię dalej. Tylko odejdź ode mnie zanim wszyscy zobaczą że z tobą tu stoje - syknął cicho, odchodząc.
Nie rozumiem..
- Vanessie! - na plecy skoczyła mi jak sądze Miranda.
- Mów do mnie Nessie, proszę..- szepnęłam.
- Okej, a ty do mnie Mirian.  Coś się stało? - zapytała prowadząc mnie do okienka .
- Ten Zayn ma mnie oprowadzać, siedzę z nim na chemii. Byłam dla nieg niemiła a teraz jest taki dziwny..i straszny.  - westchnęłam.
- Byłaś dla niego niemiła?! - krzyknęła na co cała stołówka przeniosła swój ciekawski wzrok na nas.
- Cicho..tak..
- O cholera.. Nessie nagrabiłaś sobie.
- Co takiego? - nie rozumiem o co jej chodzi..to tlko..
- Jak nie Perrie to Zayn, dziewczyno widzę że lubisz pakować się w kłopoty - zrobiła ogromnego facepalma.
- Dalej nie rozumiem?
- Masz tteraz u nich przesrane ! To ogromna niebezpieczna elita..
- Przesadzasz.
- Przekonamy się później.


* Po szkole *
Mama jak zwykle nie jest zainteresowana tym jak spędziła dzień jej córka. Gdyby był tutaj tata...
Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w piżamę. Tak jest późny wieczór..swój czas po szkole zajęłam czytając książkę.
Zapomniałam dodać ze mam też swoją własną łazienkę, która wyglądała tak. Prysnęłam się waniliową mgiełką i zeszłam na dół po swoich schodach. Rzuciłam się na łóżko zakładając słuchawki na uszy. Odpaliłam piosenkę Kiss me.. Eda. Nuciłam sobie pod nosem gdy w końcu zdjęłam te słuchawki i podniosłam się do pozycji siedzącej. Dlaczego? Otóż, poczułam chłodny wiatr co spowodowało u mnie gęsią skórkę. Coś rzuciło mi się w oczy..coś..coś siedzi na moich schodach. Widzę czarną posturę.
- Kim jesteś? - zapytałam zakrywając swoje ciało kołdrą.
- Twoim koszmarem skarbie - światło się zapaliło a koło mnie nagle pojawił się Zayn.
- Co..co ty tu do cholery robisz?! - szepnęłam teatralnie głośno.
- Siedzę..
- Ale..jak ty się tu dostałeś, skąd wiesz gdzie mieszkam?
- Vanessie..skończyliśmy o tej samej godzinie lekcje, mieszkam w domu przed twoim domem.. lol..
- Nie mów do mnie Vanessie..po prostu Nessie.  A teraz wyjdź.
- Nie przyszedłem tu bez powodu.
- Jaki y możesz mieć powód? Nie znasz mnie.
- Hahah, mylisz się kochanie - zbliżył się do mnie na niezbyt bezpieczną odległość.
Lekko się odsunęłam , ale niepotrzebnie. Przysunął mnie do siebie bliżej.
- Zachowałaś się dzisiaj niegrzecznie..zasługujesz na karę..ale..- szeptał mi do ucha , jak na złość muskajac przy tym płatek mojego ucha swoimi gorącymi ustami.
- ale? - wyjąkałam.
- ale daruje ci..najwidoczniej nie wiesz jeszcze z kim zadarłaś. Ale uprzedzam.. te noce nie będą należały do normalnych..szczególnie jutro. Jutro..dowiesz się wszystkiego. Z kim zadarłaś.. przekonasz się. Dlatego nie kładź się jutro spać, najlepiej jak ubierzesz na siebie coś seksownego. Siemka - wyskoczył przez okno i jak gdyby nigdy nic wdrapał sie po rurze na balkon swojego domu i wskoczył do pokoju.
Co właśnie się wydarzyło? O czym on mówił..


********************************************************************
                                                    Jeśli przeczytałeś/łaś zostaw po sobie pamiątkę.

Pierwszy rozdział już za mną. Mam nadzieje ze jest dobrze. :)







POTEM DOKOŃCZĘ.